Ogień z każdej strony.



Ogień z każdej strony 

Autor: Rafał Cichowski

Wydawnictwo: RCY.PL

Gatunek: Literatura Piękna

Recenzja: Zaczytana kartka | 23 sierpnia 2026


Ludzi się bój, nie duchów. Duchy ci nic nie zrobią, jeśli ich nie będziesz niepokoił. A z ludźmi to nigdy nie wiadomo.

Są takie historie i opowieści które na naszych oczach zmieniają się w bajanie, w legendę, osnute w porzekadła ludowe zmieniają układ planet, galaktykę, las który widzi i wie, staje się świadkiem ludzkiej mądrości lub głupoty, rozsiewa gusła jak ziele które leczy lub mami swoimi wierzeniami pogańskimi, wplata jak korzenie głęboko w ziemię ludzkie losy, sprawiając że wioska Raj posiada tylko niebiańską nazwę, bo sama w sobie to...

A jak człowiek jest nieszczęśliwy, to mu pieniądze też nie pomogą. Portfel nie uleczy duszy ani serca, tylko zmieni biedne problemy na bardziej kosztowne.

Wieś Raj. Wpadamy w lata 80 - te, w cyklon zabitego dechami PRL -u, gdzie w PEGEERACH psy dupami szczekają. Wieś jak wieś, żyjąca z ludzkiej pracy, znoju, potu i sąsiedzkich relacjach i pędzącego bimbru. Zatrzymujemy się w chałupie dwóch braci starszego Janka i młodszego Henryka. W tym domu czuć ojcowską silną rękę, wydech strawionej gorzały, kaca który ciągle wgniata stawy i duszę, rozkład zdrowej jednostki która ucisza matkę, która staje się milcząca, nijaka, jakby prześwitująca, odejść, dokąd ; przecież przysięgała przed Bogiem ;. W tej dojmującej biedzie która wypełza z każdej szczeliny chałupy, smrodu stęchlizny, odwiecznego brudu i wstydu, światełkiem w tunelu jest Janek, wsłuchany w głos natury, kocha przyrodę i ucieka do jej wierzeń, rytuałów, pisząc dziennik stara się przekazać wiedzę bratu. W Starym Dworze pojawia się nowy mieszkaniec w raz z córką Agatą. Czy oni będą mieli wpływ na koleje losów rodziny Janka? To co wygląda na nie winną grę, prowadzi do dramatycznych wydarzeń.

Wpadamy do współczesnych lat. Stajemy się świadkami jak dorosły Henryk po 30 latach wraca do Raju by móc przekonać się ile z tej dramatycznej historii było prawdą, a ile dziecięcą bujdą na resorach. Czy odpowie sobie na nurtujące go pytania? Jaka prawda ujrzy światło dzienne? 

Każdy musi grać kartami, które mu życie rozdaje, że tak pozwolę sobie na metaforę.

Autor zaprezentował przesycony gorzkim humorem powieść, zmysłową, liryczną opowieść o rodzinie, trudach, miłości, zdradzie bliższą dramatowi psychologicznemu niż thrillerowi.

Przede wszystkim to nie książka łatwa, prosta, plastyczna i mocno przenikliwa. Pięknie zobrazowana, lata 80' i trudne czasy PRL -u, przyroda która daje ukojenie, zrozumienie ale posiada drugą stronę dzikiej natury którą oblekamy w łachy pogańskie i odprawiamy nad nią kult wierzeń by dała nam dobrobyt i trzymała nas w bezpiecznych ramionach. Tutaj raczej dziecięca fatamorgana która popycha do ostatecznych działań chłopca, który nie do końca rozumie swoje zapędy, próbując przekazać pałeczkę młodszemu bratu. 

Styl powieści bardzo ciekawy, narracja, pierwszoosobowa, opisująca całą historię z perspektywy Henryka - chłopca, naiwna, troszkę dojrzała, poraniona. Łapiąca często za gardło, dusząca i tkliwa, a jednocześnie łagodna przechodząca w nostalgię długich jesiennych wieczorów, gdzie rodzina zasiadała przy stole i grała w karty zaśmiewając się do rozpuku. To nie tylko obraz nędzy i patologii, zapijaczonego ojca, przekrwionych oczu, darcia mordy i krzyków niosących się w las. Ale nadzieja że zawsze mimo wszystko byli za sobą a nie przeciwko sobie. Jedność mimo zdrady, problemy i nauka siebie. Jakże to był styl i język, wysublimowany, barwnych metafor, cytatów, zmysłowy, egzaltowany, pełen zawijasów i kontekstów, melancholijno - refleksyjny. Mogę śmiało powiedzieć i porównać styl pisarski do autorki Agnieszki Lis, bardzo intensywnie plastycznie. Nie wiem czy zauważyliście, ale klimat wsi stał się dziś bardzo popularny ostatnio nurtu - życia na niej. Swojskość krajobrazu, ale w tej błogiej nostalgii przesyconej dziką magią, robi się duszno po jej przekroczeniu, zmienia się atmosfera, gęstnieje jak mgła nad wrzosowiskiem. Psychologiczna, świetna wiwisekcja poczucia winy, traumy z dzieciństwa, która latami zakorzenia sie w duszy i ciele gdzie prowokuje do konfrontacji z przeszłością by stanąć z nią oko w oko. 

W prezencje otrzymacie duszny klimat literackiego piękna, emocje czute jak podmuch wiatru, czytanie między wierszami. To lektura która nie daje się czytać obojętnie, wymaga skupienia i zostaje pod skórą na długo. 

Ogień, woda, czasu szkoda, ziemia woła nas, wiatr goni. Gdzie na północ idź, po znaki, na południe ciągną szlaki, od zachodu noc zasłoni, wschód już sen ma obiecany. Zanim wyśni nowe zmiany, mówcie rychło, co nadchodzi. 


 Polecam serdecznie.

Komentarze