Mam i odnoszę wrażenie że od paru dni ktoś wrzucił mnie za pomocą czarodziejskiej różdżki do bębna maszyny losującej. To co wydarzyło się na tle Netflixowej ekranizacji ''Lalki '' powala i głupotą i ironią, zahaczając uprzednio ( albo się potykając ) o sarkazm, wyczuwam tudzież humor i niezły splendor dzięki czemu Polska nie tylko została po mistrzowsku podzielona, co '' czytata i kumata '', a niedawno w sondażach aż wrzało że prawie analfabetyzm wtórny nam grozi a tu każdy '' Lalkę ; Prusa zna jak własną kieszeń bo opinii tyle i komentarzy, powalają mnie te zwłaszcza : ,, ( … ) obejrzałam pół odcinka - odleciałam, co to jest, nie polecam, Prus się w grobie przewraca. '' Jeśli po nim coś pozostało. Krucze i tak się zastanawiam czy mam odnieść się do tej sytuacji która jest żenująca sama w sobie, bo ile ludzi ( nie mylić z mrówkami ), tyle opinii, więc skoro wszyscy, to i ja włożę swój kij w mrowisko. ( Może chociaż mi zasięgi skoczą, nikt nie ogląda Neflixowej Lalki, a serial zyskał numer jeden na platformie, ciekawe co nie? ).
Czytaliście '' Lalkę '' Bolesława Prusa, przerabiałam ją całkiem nie dawno w szkole średniej do której uczęszczałam, co z niej pamiętam, że to nie była historia o banalnej miłości, a raczej o Polsce która nie mogła się zdecydować czego chce. Powstała 15 lat po upadku powstania styczniowego. A opowiada o Stanisławie Wokulskim - byłym kelnerze, uczestniku powstania, samouku, który dzięki pracy, nauce i interesowi w czasie wojny rosyjsko - tureckiej dorobił się fortuny. Pragnie wejść do arystokracji, ale zostaje przez nią odtrącona. Dlaczego usilnie pcha się w paszczę lwa? Bo się zakochał, naiwnie jak szczeniak obsesyjnie w Izabeli Łęckiej, pięknej, zimnej, wyrachowanej, właśnie arystokratce z podupadłej rodziny. Ironia co? Dla niej Stanisław kupuje kamienice, wchodzi w spółkę handlową, uczy sie angielskiego, rzuca tym samym na licytacje majątek, bo uwidział sobie awans społeczny. Że co, połechtają jego próżne ego? Pojawia sie na scenie subiekt Ignacy Rzecki - idealista marzący o kolejnym powstaniu i o Napoleonie. Ukazywał się jako duch romantyzmu. Wszystkie mu wzdychały. I wiedźma w postaci Krzeszowskiej Baronowej, zbankrutowana arystokracja, która gardzi pracą, mieszczaństwo które liczy pieniądze, bo te to władza, prestiż i bogactwo które pomoże żyć dostatnio i na szczeblu, są też młodzi naukowcy jak Ochocki, który wierzy w postęp. Dążę do tego że tytułowa '' lalka '' nie oznacza Izabeli. Prus tłumaczył, że wziął tytuł z autentycznej sprawy sądowej o kradzież dziecięcej zabawki, którą opisał jako proces o lalkę baronowej Krzeszowskiej. Dopiero później szkoła troszkę pozmieniała pewne fakty, nakierowując na Łęcką. Prus chciał podkreślić jak silne uczucie wiązał Wokulski do Izabeli, jak o niej marzył, śnił na jawie, jak wyobrażał sobie ją w swoim świecie wyobraźni. Niestety Łęcka była z natury inną kobietą. I tutaj ukazuje sie schyłek dwóch światów. Arystokracja która owszem jest piękna z wierzchu, ubrana w piękne stroje, przykładająca detale do szczegółów, zepsuta od środka kiedy tylko człowiek głowę odwrócił. Ukazuje bezdenny obraz pustki i bezużyteczności. Stąd słynne zdanie Prusa: Wokulski jest ''przejściowym typem '' - za mądry na romantyka, za romantyczny na pozytywistę.
''Lalka '' wraca co pokolenie i każde pokolenie odbiera je inaczej, po swojemu, tak jak widzimy Wokulskiego, takiego samego siebie, jest naszym odbiciem, człowieka niespełnionego, smutnego, cierpiącego katusze, który próbuje kupić sobie miłość i szacunek w świecie, który ocenia cię po nazwisku a nie po pracy. Smutna historia, lecz:
Nasze emocje się nie zmieniają. Zmieniają sie tylko stroje.
Uważam że to była celowa dekonstrukcja lektury. Moim zdaniem ''ksiażkary, '' to współczesna reinterpretacja '' na motywach ; która miała na celu pójścia o krok dalej i stworzyć nowe postacie Wokulskiego i Łęckiej. Ja osobiście do serialu Netflixa podeszłam na MIĘKKO, czyli obejrzałam sześć odcinków jednym ciągiem, bez zastanowienia się, a co by pomyślał Prus, jak by to zrobił Bolesław, czy faktycznie dać temu szanse, czy sama siebie zakopać w fali krytyki. Czy mnie zachwyciła nowa '' Lalka '', zaciekawiła a i owszem, nową Łęcką, wyrafinowaną suką która dla prestiżu i bogactwa ( bez grosza przy duszy, pamiętajmy ), zrobiła by wszystko z ciętą ripostą, budowała w koło siebie mur, i biednemu Wokulskiemu otworzyła furtkę jakby na sam koniec, nie mając już innego wyjścia, bojąc się nędzy i społecznego upadku. Dopiero kiedy wygłosiła co sądzi o samym zainteresowanym w języku angielskim, Wokulski zrozumiał czym był dla niej, wybawieniem a i nędznym ochłapem, bo czego jak czego ale pieniądze to ona kochała szczerze. Wtedy zdała sobie sprawę z gafy i zaczęła żałować. Emancypacja posypała się brawurowo. Wokulski W '' Netfixowym '' wydaniu z romantyka Prusowego i tragicznego, spadł na '' toy boya '' i czasem bym go po łbie zdzieliła, a czasem z przyzwoitości dla naiwnie zakochanych, przytuliła. Szkoda jednak że wątek jego kariery został okrojony i to mocno. Język za to mamy współczesny, znany, mięsisty, nieskalany mocnym i przysadzistym słowem, odurza nas słowo kurwa, bo czyż arystokracja mogła nadużywać takich słów jak chuj? Myślę że tak, zważywszy na ich popsute maniery które wychodziły spoza piękno garsoniery nader często. Pojawiły się nowe wątki: narkotyki, przemoc, seks, krew. Ten szelest i zmienność akcji spowodowała że dało sie czuć nowe postacie które połączyli w stare robiąc miszmasz. U Prusa na końcu Wokulski nie wiadomo czy znika, zwariował, oszalał. Tutaj troszkę się pozmieniało, bo Izabela nie kończy w klasztorze jak u Prusa, a czy takowy klasztor istniał?...
Jedna puenta jaka płynie z serialu to taka że Wokulski musi udowadniać swoją wartość wśród '' zgrai pijaków, degeneratów, darmozjadów i odklejonych od rzeczywistości dziwaków.''
Dlatego rozumiem tych którzy się '' zacietrzewiają '' i uważają że '' Lalka '' to powstały serial który pasożytuje na sławie dzieła, klasyki. Uważam że kiedy ukazują się nowe wersje dzieł z poprzednich epok, oczekujemy tych samych uczuć, emocji, kalki. Tutaj mamy pomysł na nową wersje, nowe wydanie, z nową eksplozją, gamą uniesień, zachwytów lub zniechęcenia. Nie odnoszę złego wrażenia po tych sześciu odcinkach, na luzie obejrzałabym kolejną serię, bo dlaczego nie!
Wyluzujmy, nie przypinajmy łatki, obejrzyjmy jako nowe dzieło, a nie odbite w lustrze z inną obsadą. Mnie obsada jak najbardziej weszła bo rolę jakie zostali obsadzeni aktorzy to strzał w dziesiątkę.
A Wy jesteście już po serialu, jakie odnieśliście wrażenie? Jesteście team Netfliksowa Lalka czy team klasyk? I czy Wokulski to dla Was romantyk czy naiwniak? Komentujcie.

Komentarze
Prześlij komentarz