W Imię Natury
Autor: Jędrzej Pasierski
Wydawnictwo: Czarne
Gatunek, thriller, sensacja, kryminał
Recenzja: Zaczytana kartka | 29 sierpnia 2026
Może prawdą jest to, co mówią. Jeśli czegoś naprawdę się chce, to się ziści; prawo przyciągania i podobne wynalazki.''
Nigdy wcześniej nie spotkałam się z kunsztem literackim autora, a przecież debiutował Dom bez klamek, tym samym otwierając cykl powieści kryminalnych z komisarz Niną Warwiłow. Mam nadzieję że jesień tego roku przyniesie mi Roztopy jako drugą część cyklu i zapoznam się bliżej z ponoć mocno wziętą bohaterką.
Jak to w życiu bywa, lubię stawiać na przypadki, przeważnie trafiam w sedno, biorę książkę do ręki i … przepadam bez wieści. Połknęłam ją w try miga, wsiąkłam w fabułę, do tego smaczek - thriller sensacyjny, na pełnym gazie. Tego potrzebowałam, adrenaliny i mega emocji.
Mateusz to prawnik w założonej przez siebie fundacji W Imię Natury, która zajmuje się ochroną środowiska. Przy okazji szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci, uważa że w życiu ma i osiągnął wszystko. Posiada też bardzo brudny sekret. Aż do momentu kiedy to do siedziby firmy ktoś przynosi zdjęcie mężczyzny leżącego na śniegu. Kim jest i dlaczego ten fakt staje się kluczowy dla nie go samego? Ale to nie koniec kłopotów, bo chwilę później znika w niewyjaśnionych okolicznościach żona Mateusza. Policja nie wierzy w jego wersję wydarzeń, do tego mocno zagmatwaną, więc ten desperacko postanawia sam wszcząć śledztwo i dowiedzieć się co kryje się za zaginięciem Mai. Ślady prowadzą w miejsce, gdzie zło ma bardzo realną cenę. W tej nieustannej walce z czasem, zapętla się coraz ciaśniej tajemnica która utrudnia jasne pole widzenia. Kim faktycznie jest Maja i dlaczego nią interesują się tak wiele osób. Czy faktycznie znamy swoich partnerów na wylot?
Powieść którą czyta się szybko, posiada mroczną atmosferę, jest duszna, mglista, ciężka, nikomu nie należy ufać. Idealna na weekend, na szybkie dwa wieczory. Tutaj znajdziecie mega tempo, akcję która goni następną, nie męcząca, nie nudna, narratorsko wrzucająca Was w buty głównego bohatera, który wszystkie zdarzenia opisuje własnymi słowami. Niebywale odczujecie zmianę klimatu - z kryminału policyjnego wpadniecie w czysty thriller sensacyjny, pobawicie się z rzeczami godnymi Jasona Bourne'a, poczujecie tym samym i zrozumiecie że zło kryje się zawsze pod powierzchnią normalnego życia. Pod powierzchnią idealnego małżeństwa, sukcesu, Warszawy.
Chwilami książka i ten Bourne to jakby przesyt nad treścią, ale wybaczam, bo czyta się genialnie.
To książka intrygująca w swojej dzikiej naturze, tajemniczej, zagadkowej treści która zaciekawia, intryguje, mami i oplata sobie wokół palca. Ja już odhaczyłam w kalendarzu nazwisko autora i jego powieści. A ty?
Czytaliście? Dajcie znać czy wolicie Pasierskiego w wydaniu Niny Warwiłow czy w takim standalonie! Co ta babka ma w sobie tak interesującego że książki Pasierskiego czyta się jednym tchem?
Polecam serdecznie.


Komentarze
Prześlij komentarz