Światłoczułość.

 


; Światłoczułość ;

Jakub Jarno

Wydawnictwo: Literackie

Literatura: piękna

- W Boga nie wierzysz? - zapytała Krystyna

- Ja w niego tak. Ale on w nas już nie.

- Co też ty opowiadasz...

Rozłożyłem ręce.

- A widzisz gdzieś go tutaj? - spytałem. - Dawno odwrócił wzrok, bo już nie mógł znieść, co jeden człowiek robi drugiemu.

Wypożyczyłam książkę z biblioteki i pierwsza myśl jaka pojawiła się w mojej głowie to była : ok, przeczytam sobie coś lekkiego, delikatnego jak muśnięcie wiatru o policzek, coś nie wymagającego uporczywego myślenia, wnikania w fabułę, w końcu mam urlop, wakacje, czas płynie wolno ( nic bardziej mylnego ), poleżę sobie w hamaku na działce, poczytam spijając lemoniadę i racząc się słodkim, soczystym arbuzem...to byłoby na tyle z planowania. Okładka wydała mi się nijaka, prosta z grafiką w zapałki, nic mi to nie mówiło, żadnych nie wysyłało znaków ostrzegawczych. Sam tytuł: cóż może mi się skojarzyć ze Światłoczułością, klisza, światło - czułość...i zaczęłam czytać...

Wiecie że są książki które się czyta. I takie które nosi się latami w sobie. A ; Światłoczułość ; jest tą drugą. Pomyślicie zatem że to kolejna historia wojenna i o wojnie. Przecież takich napisano tysiące, ale ta opowieść jest o tym, co wojna robi z opowieścią o nas samych. 

O czym jest ta historia?

Poznajemy chłopca o imieniu Witek. Ten wypasa kozy, mieszka w raz z rodziną na wsi i tam poznaje tajemniczą Żerke która przychodzi z krowami. Ich zapoznanie trwa krótko bo do wsi wpadają żołnierze i tutaj załamuje się świat jakże dobrze mu znany i jak dotąd bezpieczny. Dziewczyna pomaga mu zbiec z miejsca zdarzenia, a potem los ich rozdziela.
 Warstwę fabularną stanowią listy pisane przez Żerke do Witka, pisane w emocjach drżącą ręką, pełne tęsknoty i dziecięcego niezrozumienia, przeplatanego dojrzałą miłością. Te listy trafiają dopiero po 80 latach na spotkaniu autorskim. 

Dobra książka to nie ta, którą pamiętasz, ale ta, którą wspominasz.

Ukazany i opisany obraz łamie serce, wyraźnie czuć zarys wrażliwości autora, który ożywił postacie, nadając im cechy szczególne jak na te trudne wojenne czasy, opisując brutalizm, heroiczną walkę o przetrwanie, a musimy pamiętać że nasi bohaterowie byli dziećmi którzy chcąc przetrwać i przeżyć musieli nauczyć się tej zburzonej przez wojenną zawieruchę życia, reali, codzienności. Witek był delikatnym chłopcem o jakże dojrzałym umyśle, radzącym sobie w tych okolicznościach nader łatwo. Mimo iż brutalnie odniosło się z nim życie miał w sobie pogodę ducha i cierpliwość starca. Książka która złożona jest z trzech głosów: dziecka, które przeżywa piekło, dziewczynki, która pisze, żeby nie zwariować, i dorosłego mężczyzny, który po latach próbuje to wszystko poskładać w jedną narracje. W SIEBIE. 
Bardzo poruszył mnie fragment książki: 

'' I nigdy się człowiek z człowiekiem nie porozumie do końca, choćby nie wiadomo jak dobrze potrafił mówić. Choć, powiem ci, jeżeli ktoś książki w sobie nosi, to jakoś łatwiej. ( . . .) Każdy człowiek jest swoją narracją, a żeby ją ułożyć, musi się nauczyć u źródła. Tylko jedno jest źródło narracji. Książki.''

Powieść Jarno niesie sobie głos który prawi o prawdzie, walce, zdradzie, tajemnicy i wyzwoleniu. Sprawiedliwie szuka usprawiedliwienia, a także wyciska z nas wszelkie emocje budując w nas napięcie. Tę książkę przeczytacie z pudełkiem chusteczek, na tę historię nie byłam absolutnie gotowa. Powstała we mnie luka, pustka, milczenie, absolutne wytrąciła mnie z równowagi. Zapuściła korzenie i wiem że pozostawi swój ślad na zawsze. 

Czas. To był zły czas. Niektórzy tylko taki dostali. W takim żyli i w takim przetrwali. Być. Żyć. Śnić. Gnić.

Czy ta książką jest dla każdego? Nie. To nie jest powieść na jeden wieczór, nie jest lekka, nie jest piękna, posiada w sobie moc przyciągania, ale buduje refleksje, myśli które dążą do analizowania zdarzeń, tekstowo brutalna, ale jeśli wierzycie, jak ja, że niektóre losy, raz splecione, na zawsze pozostają nierozłączne - musicie ją przeczytać.

Ja będę na pewno nosić ją latami. Tak jak Witek nosił w sobie listy Żerki.

Są bowiem takie losy, które raz splecione, na zawsze pozostaną nierozłączne.



Komentarze