Targi Książki Poznań 2026.

 


Z każdym rokiem wpadam w coraz większą fascynacje imprezy na rzecz KSIĄŻKI z deficytem CZYTELNIKA. Gdyby nie my inspiratorzy uwielbiający litery, nie byłoby takiej siły przebicia która sprawiłaby tak istotne dni, które cieszą się zawsze wielkim zainteresowaniem książek, komiksów, baśni, animów. Pawilony tętniły życiem, zamieniły się z pszczołami o ten jakże zróżnicowany charakterem i gatunkami literackimi wrzask, kakofonia klimatu i atmosfery, spotkania autorskie gdzie od razu nasunął mi się cytat z książki Michała Śmielaka ; Wilcza chata ; odnoszącego się autorowi któremu trzeba przyznać że : 

; Piszarz to taki gość, który jest swoim największym fanem i tak bardzo nie może się doczekać kolejnej ksiażki ulubionego autora, że sam ją musi napisać ;. 

Coś w tym jest, będąc na różnych spotkaniach u różnych autorach różnych gatunkach literackich spotykam coś w rodzaju snobizmu który jest wyczuwalny w odbiorze. Często daje o sobie znać w obliczu wyrażenia siebie jako autor, pisarz doskonały, idealny twórca a nawet niesztampowy artysta co każe mi sądzić o swoim wielkim ego albo przypuszczać o ich niskiej zawartości mniemania siebie, brak pokory albo subiektywna krytyka nie wchodzi w grę, obraza majestatu to niemal śmierć tego który odważy sie wystawić tak niewybredną opinię. Ale do brzegu, bo ja w tym roku pojechałam dla czterech osób, pokonując niesamowite zakręty życiowe, zaczynając od wypchanego po brzegi pociągu, byliśmy złączeni jak jeden organ który oddychał coraz mniejszą iloscią tlenu. Nikt się nie dąsał, nie pląkał nazewnictwem ogólno pojętych słów które stanowią w języku ojczystym dosadne przecinki, każdy marzył o chwili w której opuści przedział a znajdzie się w dosłownej kolejce za biletem na ów impreze. Poszło szybko, sprawnie, bez kłótni, uszczypliwości, każdy podążył ku nowemu. 

W tym roku miałam plan, dostać się na spotkanie autorskie do Katarzyny Grocholi, po 20 latach od ekranizacji ; Nigdy w życiu ; i ; Ja wam pokaże ; być może jest i istnieje szansa by móc znowu zjednoczyć sie z bohaterami książki i wejść do świata Judyty, Adaśka i Tosi. Było przecudownie, śmiesznie, interesująco i przede wszystkim z niesamowicie wyczuwalną energią którą zawsze kochałam i kocham w tej autorce. Oczywiście że książka została mi podarowana plus kilka słów od samej autorki. To niesamowite wrażenie móc na własne oczy i uszy stać się jednością z osobą która ma nietypowe pomysły na powieści.



 Kolejnym punktem był kryminalista, którego książki cieszą się ogromną popularnością w śród thrillerów a także jako powieści zawierające drugie dno, czyli tematy tabu, nad którymi należy się uchylić, zastanowić a one zmuszają do refleksji nad życiem, problemami o których rzadko sie mówi a nas otaczają. Mowa o Marcelu Mossie. Pamiętam jak za sprawą poczty pantoflowej ( istnieje jak się okazuje ta staromodna forma przekazu treści, coś a; la głuchy telefon która na szczęście podaje na końcu poprawne informacje ), dzięki koleżance miałam okazję poznać twórczość autora i powiem szczerze że bardzo mnie ujął tematyką, wątkami, fabułą. Przepadłam jak któryś tysiąc, jeśli nie milion fanek i czytelniczek które pokochały tego przesympatycznego człowieka. Jakże było miło mi móc go uściskać, podziękować za powieści, za trud i znój który okupuje zdrowiem. Dla mnie to także fascynat Bridgertonów który jak i ja śledzi losy Daphne. Łykałam każdy sezon jak kaczka chleb nie mogąc sie oderwać od kolejnych odcinków. Co takiego ma ten film że potrafi tak skutecznie przybić widza do fotela? Spotkanie autorskie było bardzo ciekawe, interesujące, zabawne, wesołe, zakończone wspólnym zdjęciem, uwieńczonym jak wisienka na torcie wielkim uściskiem. Dla takich chwil warto żyć! I niech pisze, niech wymyśla, niech tworzy, a my będziemy czytać, wchłaniać jego literaturę jak gąbka wodę. 




Kolejnymi dla mnie ważnymi gośćmi i punktem zaczepienia był moment dla mnie kumulacyjny, Katarzyna Puzyńska i Przemysław Piotrowski. Mimo iż kryminały różnią się od siebie diametralnie to jakże ciekawe powstało połączenie ich na deskach Sceny Grandy. Oni oby dwaj gdyby złączyli siły mogłoby powstać coś bardzo morderczego, tym bardziej że autor Piotrowski cieszy sie krwawymi acz bardzo brutalnymi scenami , tak autorka Katarzyna mogłaby wnieść w życie Lipowa wielką tajemnicę odkrywając śledztwo na nowo idąc tropem zbrodniarzy. Bardzo ucieszyło mnie to wspólne spędzenie czasu gdzie to świetna okazja także do tego by móc poznać słabe i mocne strony autorów, to co ich gryzie, śmieszy, poznać pracę twórczą, nawyki, przekonać się że to nadal ludzie a jednak idole. 



Kończąc swoje wspomnienia, układając w głowie szereg emocji wiem na pewno, warto być i jednoczyć się z tymi których lubi sie czytać, poznawać nowe, stać sie także twórcą tego wydarzenia. 

Dla mnie osobiście to także dowód na to że czytelnictwo mimo wszelkiej opinii NIE UPADA, a z roku na rok poszerza swoją działalność. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie, stanie sie świadkiem wręczania nagród a także wpadnie w wir całkiem nieźle prosperującej fikcji literackiej. Do zobaczenia za ROK! 


Komentarze